czwartek, 24 października 2013

Rozdział 1 Sen piosenki cz.2

                                Violetta
Tymczasem 
Właśnie wróciłam do mojego zamku,kiedy już miałam  wejść do swojej komnaty zauważyłam na końcu korytarza drzwi,więc szybko do nich podbiegłam i chciałam je otworzyć niestety były zamknięte na cztery spusty.Zaraz po tym zdarzeniu poszłam do swojego pokoju i przez cały czas myślałam o tym co znajduje się za tymi drzwiami.Otworzyłam pamiętnik i  napisałam:

Zaczynam pisać w tobie od początku, ponieważ chcę zacząć swoją historie od nowa. Nazywam się Violetta i 12 lat temu zmarła moja mama. Nie znam jej historii ,nie wiem kim była i jaka była czym się zajmowała, nie mam po niej żadnej pamiątki.

Właśnie schodziłam na kolację gdy nale usłyszałam jakąś awanturę i głos mojego ojca.
-Violetta ma 17 lat i musi wyjść za mąż i trzeba jej o tym powiedzieć-w tym momencie w momencie w moich oczach pojawiły się łzy 
-Tak wiem,tylko,że ja nie toleruję chłopców
-Nienawidzę was,a ty jak możesz mówić coś takiego,nienawidzę was i wybiegłam z zamku...
Biegłam tak chyba z 10 minut i jeszcze do tego się rozpadało.Szybko podbiegłam pod najbliższe drzewo by na chwilę odsapnąć,po chwili odbiegłam od drzewa i gwałtownie się poślizgnełam gdy nagle poczułam czyjeś dłonie odwróciłam głowę i ujrzałam...

                 LEON
-Właśnie grałem na pianinie,kiedy przybiegł do mnie TEN raper Maxi-Leon mam do Ciebie ważną sprawę-przeszliśmy na TY...wiem,że to może Cię zranić,ale to ważne
-Jasne o co chodzi
-Zobacz to nagranie
-Kiedy zobaczyłem te nagranie od razu,ze wściekłością pobiegłem szukać Ludmily,aby z nią zerwać.
-Ludmila ty podrywaczko zrywam zaręczyny nie będę się z Tobą spotykać tylko dlatego,że nasi rodzice i traktat tak chce.Podrywasz innych za moimi plecami
-A skąd to wiesz Leonardzie,na pewno od tych beztalenci
-Nie nazywaj mnie tak, i to nie Twoja sprawa od kogo to wiem
Zaraz później poszedłem przespacerować się parkiem.

                              Violetta

-Kiedy odwróciłam głowę ujrzałam szatyna,a nasze usta dzieliły milimetry-chyba chciał mnie pocałować,ale ja odbiegłam.Kiedy szłam do domu czułam,że ktoś idzie za mną, ale to zignorowałam i pobiegłam do swojej komnaty

                                 

                              

            LEON
Kiedy szedłem parkiem zaczął padać deszcz,nagle zauważyłem dziewczynę,która biegnie wprost do błotnej kałuż,postanowiłem ją,,uratować'',ale ktoś mnie ubiegł,a mówiąc ktoś mam na myśli tego typka,który zarywał do Ludmily,a właściwie to oboje do siebie zarywali.Ooo chciał ją pocałować,widać,że ten zwyczajny chłop się zakochał.Wiem mam pomysł odegrałem się na Lu,to teraz zemszczę się na nim i odbije mu tę niewiastę.Zacząłem za nią iść,ale po pewnym czasie sobie odpuściłem.
 


5 komentarzy:

  1. matko jak strasznie mi się podoba twój wygląd bloga ^^
    świetny rozdział ♥

    zapraszam do mnie
    http://magicznaprzyjazniludmiivioli.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje Ci bardzo,Twój też mi się bardzo podoba

      Usuń
  2. Cudnie piszesz!Czekam na nexta :*

    OdpowiedzUsuń
  3. No a One Part też napisała cudny

    OdpowiedzUsuń

Dziękuje każdy komentarz no stopień do weny